Coś z niemal 100 letniej historii

100 lat naszej niepodległości, uruchamia wiele wspomnień dotyczących rybołówstwa, ale także naszego Instytutu, nierozerwanie z rybołówstwem związanego. Mówią o tym m.in. wybrane fragmenty wystąpienia prof. Michała Siedleckiego zawartego w Planie Rozwoju Polskiego Wybrzeża z roku 1928. Wiele z postulatów zaprezentowanych przez profesora M. Siedleckiego zostało zrealizowanych, a nawet  odnosi się do dzisiejszej sytuacji. W Gdyni powstały: port rybacki, hala rybna, kolonia rybaków na ul. Waszyngtona, chłodnia, zakłady przetwórcze, a także „…dobrze urządzone i zaopatrzone Morskie Laboratorium Rybackie, mające do rozporządzenia choćby niewielki, ale dobrze urządzony statek badawczy…”. To z marzeń i pracy wielu takich pionierów, jak prof. Siedlecki wyrosła Gdynia, polskie rybołówstwo, a także Morski Instytut Rybacki  kontynuator Morskiego Laboratorium Rybackiego, który już niedługo, w roku 2021, będzie obchodził 100-lecie swojej działalności.

Redakcja

RYBOŁÓWSTWO MORSKIE

Prof. dr Michał Siedlecki jako referent powyższej sprawy zastrzegł się na wstępie, że aczkolwiek Ministerstwo Robót Publicznych proponowało mu wygłoszenie referatu dotyczącego całokształtu ekonomicznej eksploatacji wybrzeża, ograniczy się jedynie do omówienia spraw rybactwa morskiego, gdyż nie uważa się za znawcę pozostałych spraw ekonomicznych. Na takie ograniczenie swego referatu uzyskał aprobatę Ministerstwa Robót Publicznych.

Następnie odczytał prof. Siedlecki następujący referat:

,,W ostatnich czasach wiele mówiono o sprawie rozwoju i popierania rybactwa na wybrzeżu, coraz też częściej zajmowano się znaczeniem rybołówstwa jako wielkiego przemysłu. Przyczyną tego zainteresowania się produkcją morza jest w pierwszym rzędzie fakt, że Polska jest jednym z krajów spożywających ogromne ilości ryb morskich, a zwłaszcza śledzi. Ryby te kupujemy płacąc za nie ogromne sumy; nasuwa się więc myśl, czy nie moglibyśmy sami, bez obcej pomocy uzyskać z morza tych ilości taniego pokarmu, jakich nam potrzeba. Rzecz prosta, że osiągnięcie tego celu, o ile w ogóle byłoby możliwe, to jedynie przez bardzo intensywny rozwój przemysłu rybackiego na naszym wybrzeżu.(…)

Trzeba jednak zaznaczyć, że w dzisiejszym swym stanie nasze rybołówstwo jest drobną gałęzią przemysłu, zwłaszcza jeśli się ocenia jego efekty finansowe. Wedle statystyki zestawionej przez Morski Urząd Rybacki, wartość połowów morskich w r. 1926 wyniosła 1,795.000 zł. co zdać się musi drobną kwotą wobec całości obrotu kapitału na wybrzeżu. Jednak taka ocena wartości i ważności rybactwa byłaby zupełnie niesłuszna, gdyż nie brałaby pod uwagę konieczności i ogromnej możności rozwoju tej gałęzi przemysłu, ani też jego znaczenia ogólnego dla państwa. Jest więc rybactwo morskie w zupełnie szczególnym położeniu i dlatego tej sprawie warto i należy poświęcić baczniejszą uwagę.

Profesor Michał Siedlecki (1873-1940)

Wybrzeże polskie, mimo swej niezmiernej krótkości, wynoszącej zaledwie około 1 proc. granic Rzeczypospolitej, ma zadziwiającą różnorodność warunków. Położone na skraju południowej części Bałtyku, tuż koło ujścia Wisły i małą tylko cząstką sięgające na otwarte morze, jest ono w znacznej części zatoką i to w przeważnej swej części płytką. Już samo położenie sprawia, że zarówno słoność wody naszego morza jak jej temperatura i poziom mogą być bardzo różne w różnych częściach wybrzeża i mogą być podległe bardzo wyraźnym wahaniom. Ten zespół warunków musi się odbić na stanie rybołówstwa. Badania ostatnich czasów, przeprowadzone na naszych wodach przez p. Borowika i p. Demela (zatrudnionych w działającej już wtedy Stacji Morskiej w Helu odn. ZK) wykazały wpływ zmieniających się warunków fizycznych i klimatycznych naszego morza na wędrówki ryb śledziowatych, stanowiących jedną z głównych podstaw naszego rybołówstwa, lecz podstaw nie stałych i podległych dużym wahaniom.

Jest dziś ogólnie znaną rzeczą, że w obecnym stanie rybołówstwo nasze ma charakter przypadkowy. Dość wspomnieć, że w ciągu ostatnich lat pięciu wartość połowów wahała się między 5 miljonami, a niemal jednym miljonem złotych rocznie, licząc w liczbach zaokrąglonych. Gdybyśmy jednak porównali statystykę połowów z całego Bałtyku, okazałoby się, że choć w ogóle wszędzie były wahania co do ilości ryb złowionych, to jednak nigdy i nigdzie tak wielkie, jak na naszem wybrzeżu.

Zubożenie Bałtyku było zauważone na całym jego obszarze. W części zachodniej tak się zaznaczyło, że wedle sprawozdania prof. Henkinga wielu rybaków opuściło zatokę Kilońską aby się przenieść na wschód i to na tereny nie bardzo odległe od naszych wód. Równocześnie nasi rybacy jeszcze bardziej niż zachodni cierpieli na brak ryby.

Przyczyną zapewne najważniejszą tego złego stanu u nas jest fakt, że rybak nasz czeka na rybę zamiast jej szukać, a czeka w miejscach o zmiennych i niekorzystnych warunkach. Rybacy nasi nie opuszczają prawie nigdy wód terytorialnych. Jest to zrozumiałe, gdyż przeważnie ich wyekwipowanie żeglarskie nie dozwala na dalsze podróże. Małe łódki, słabe kutry żaglowe czy motorowe nie nadają się do dalszych wypraw. Znajdujemy się więc być w błędnym kole: rybak mało zarabia, bo ma złą łódkę, a nabyć lepszą mógłby tylko nie za ten mały swój zarobek. Położenie więc rybaków jest trudne i ciężkie, nic więc dziwnego, że może się u nich zrodzić tendencja do opuszczania swego zawodu, tem więcej, że rozwój portu w Gdyni, oraz ruchu letników na wybrzeżu otwierają nowe źródła pewniejszego i lepszego zarobku.

Do tego jednak dopuścić nie można. Jest, jak sądzę, rzeczą nieulegającą wątpliwości, że rozwój ekonomiczny wybrzeża zależy w znacznej mierze od wartości ludności nadmorskiej. Dlatego zarówno sam rybak, jak i zawód rybacki, na którym kształtuje się jego charakter i właściwości, tak cenne dla marynarki, muszą być otoczone opieką i dana musi być rybakom możność lepszego zarobku, a krajowi lepszych dochodów.

Jedna jest tylko rada na to, aby wyrwać rybactwo nasze z przypadkowego charakteru połowów: a jest to wyruszenie na poszukiwanie ryb. Może się to odbyć w dwojaki sposób: 1) przez szukanie ryb na dobrych terenach bałtyckich, 2) przez wyruszenie na Morze Północne. (…)

Stworzenie flotylli większych żaglowców z motorem, zezwalających na dalsze podróże rybackie już w części musiałaby poprawić stan finansowy i warunki życia naszych rybaków.

Do tego jednak, aby powstała taka flotylla, potrzeba, środków finansowych. Na naszem wybrzeżu jest niemal nieznany przemysł, polegający na ekwipowaniu statków rybackich przez armatorów, wynajmujących załogę na pewnych warunkach. Nie sądzę, aby to było przedwczesne, by pomyśleć i u nas o tego rodzaju przemyśle. Rolę armatora mógłby objąć Bank, który powierzyłby techniczne prowadzenie sprawy doświadczonym i pewnym osobom. Byłoby również możliwe aby dać kredyt niewielkiej ilości jednostek, działających jako spółka.(…)

Sprawa wyjścia na Morze Północne na połów śledzi została w zasadzie zadecydowana w bieżącym roku. Prace przygotowawcze są w toku, a choćby nawet wypłynęły pewne trudności, to jednak można mieć nadzieję, że w niedługim czasie nasze statki rybackie, zupełnie nowoczesne, znajdą się na najobfitszych terenach połowów. Flotylla złożona z dziesięciu parowców rybackich pracujących stale, da zajęcie pewnej ilości rybaków, będzie pierwszorzędną szkołą marynarską i wzmoże ruch w porcie w Gdyni, a w razie powodzenia w połowach, może stać się zaczątkiem liczniejszej floty rybackiej.(…)

Przytoczyliśmy te zupełnie ogólne uwagi o rybactwie i możności jego rozwoju, aby przypomnieć jak bardzo ściśle łączy się sprawa rozwoju rybactwa z rozwojem prac na wybrzeżu, Jeśli jednak chcemy odjąć naszemu rybołówstwu charakter przypadkowości, to musimy mu dać podstawę na wybrzeżu. (…)

Porty rybackie dla drobnego przemysłu rybackiego muszą być rozrzucone po wybrzeżu, port większy musi być jeden i cały większy obrót handlowo-przemysłowy rybacki musi być ześrodkowany w jednym punkcie. Małymi portami rybackimi jest port na Helu, i budujący się port w Borze-Jastarni, który mógłby jeszcze także zupełnie wystarczyć dla ruchliwej Kuźnicy po połączeniu jej wygodnym kanałem nawigacyjnym. Do portu na Helu należą 33 kutry motorowe a w okolicach Jastarni jest ich 19. Gdyby więc nawet ilość kutrów motorowych zwiększyła się dwukrotnie, co nawet nie byłoby niekorzystne, to oba te małe porty wystarczą na ich pomieszczenie. Typ tych obu portów jest to typ schronienia, w którem rybak może bezpiecznie pozostawić łódkę, lecz nie jest to typ portu, w którym mógłby się rozwinąć handel rybacki.

Portu budującego się w Borze-Jastarni nie można również uważać za zawiązek większego portu rybackiego. Ilość kutrów motorowych w tym obwodzie rybackim wynosi 19, zaś łodzi niemotorowych 310. Jest możliwe, że znaczna część łodzi niemotorowych zostanie zastąpiona przez motorowe, lecz proces ten zapewne odbywać się będzie bardzo powoli. Gdyby doszło do tego, aby zostały zbudowane i rozpoczęły połowy większe statki żaglowe motorowe, przeznaczone do połowów na dalszych terenach rybackich na Bałtyku, to jednak ich podstawą zapewne nie byłby port w Jastarni, jako reprezentujący gorsze warunki handlowe niż Gdynia, Port w Borze-Jastarni musi więc tylko ułatwić rybakom naszego wybrzeża udawanie się na połowy zwłaszcza zimową porą, a jest bardzo ważny, jako położony w części wybrzeża zamieszkałej przez ludność polską.

O porcie w Pucku trudno, mówić jako o miejscu, w którem mogłoby się rozwinąć rybactwo. Ma on tak różnorodne zadania, a położony jest tak niekorzystnie, iż istotnie nie ma nic w tem dziwnego, że w całym obwodzie rybackim, którego centrum stanowi, nie ma ani jednej łódki motorowej, należącej do rybaków. Dobre urządzenie rybackie, które mieści się tuż przy porcie, a jest związane z rybołówstwem w zatoce Puckiej mianowicie wylęgarnia, w której odbywa się hodowla sieji bałtyckiej, jedynie ma znaczenie i wartość dla wybrzeża i o jej rozwinięciu należałoby pomyśleć.(…)

Kuter Ewa

Krótka i pobieżna charakterystyka portów rybackich na naszem wybrzeżu wystarcza, aby wyrobić sobie przekonanie, że punkiem ciężkości, na którem powinien spocząć racjonalny rozwój rybactwa i całego ruchu rybackiego powinna być Gdynia. Dodać można do tego iż samo życie uczy nas, iż właśnie w Gdyni może rozwinąć się rybactwo, gdyż istotnie rozwinęło się i dziś niemal dorównywa Helowi, mając 30 kutrów motorowych, a 150 łodzi niemotorowych. Mimo tego jednak często spotkać się można ze zdaniem, że rozwój wielkiego portu, jakim ma być Gdynia, musi wykluczyć rozwój rybactwa w tym porcie. Zdaje mi się, że jest to pogląd nieusprawiedliwiony faktami. Wystarczy przypomnieć jaki jest port rybacki w Altonie lub Couxhaven, łączący się z Hamburgiem, jak wspomniałem centrum rybactwa jest Boulogne Sur Mer, Marsylja, Coruna, Genua, Neapol, Triest, Singapur i wiele innych. Najlepszym tego przykładem może być Ostenda, która w ostatnich czasach staje się coraz to poważniejszym centrum ruchu handlowego i pasażerskiego, a równocześnie rozwija się w niej rybactwo, tak, że nie tylko powiększa się hale targowe i port rybacki, ale nawet buduje się obecnie wspaniały instytut poświęcony badaniom z zakresu naukowych podstaw rybactwa. Należy tu jednak zaznaczyć, że rozumiemy przez rozwój rybactwa rozwój całego ruchu rybackiego, nie tylko tego, który jest oparty na pracy rybaków z danej miejscowości. Jest to zresztą naturalne, że wielkie porty mogą stać się centrum intensywnego rybactwa, gdyż rybactwo dalekomorskie przestało już być drobnym przemysłem, a wkracza w dziedzinę ogromnych wysiłków przemysłowo-handlowych. Ruch handlowy w porcie, obecność świata kupieckiego, to wszystko ułatwia wielki przemysł i handel rybacki.(…)

Schronisko, które dziś jest zawiązkiem portu rybackiego w Gdyni, nadaje się jedynie do ochrony małych kutrów. Wiemy jednak, że stworzenie flotylli statków rybackich dalekomorskich, złożonej choćby tylko z dziesięciu jednostek na początek, wymaga zajęcia się też sprawą pomieszczenia tej flotylli w porcie. I tutaj nasuwa się kwestja, czy cały ruch rybacki ma być skoncentrowany w jednem miejscu portu w Gdyni czy też, jako rozbity na ruch przybrzeżny i dalekomorski, miałby otrzymać dwa miejsca w porcie.

Tę sprawę powinno by się obecnie zadecydować, lecz można ją rozstrzygnąć tylko na podstawie rozważenia sprawy, czego możemy się spodziewać po rozwiniętym ruchu rybackim przybrzeżnym, a czego po pracy statków dalekomorskich, oraz jakie urządzenia są potrzebne dla obu tych działów/ rybactwa.

Statek Michał Siedlecki

Ruch rybacki przybrzeżny powinien by się w Gdyni lepiej rozwinąć, niż w innych częściach wybrzeża. Jeśliby doszła do skutku budowa większych kutrów lub keczów motorowych, powinny by one mieć bazę w Gdyni, gdyż będą dostarczały ryby świeżej, przeznaczonej do spożycia lub przeróbki w kraju. Bliskość i dogodność połączeń kolejowych, jakie ma i mieć będzie Gdynia też przemawia za tem, że tutaj przede wszystkim powinno powstać centrum zakupu świeżego towaru. Blisko portu rybackiego, zapewne w bezpośrednim jego sąsiedztwie powinna więc być umieszczona Hala rybna, w której rybak mógłby się pozbyć całego towaru, dalej Chłodnia dla przechowania ryb przed dalszą ich ekspedycją, lub przeróbką w razie nadmiaru towaru. Część ryb przywożonych przez kutry i większe statki motorowe stanowić będą śledzie i szproty, będące, jak wiadomo główną podstawą naszego rybołówstwa. Te gatunki ryb tylko w niewielkiej mierze będą spożyte na świeżo; przeważnie zaś stanowić będą, jak i teraz, materiał do fabrykacji przetworów wędzonych lub konserw. Powinna by zatem powstać w bliskości portu rybackiego także i większa przetwórnia.(…)

Rybactwo dalekomorskie ma nas zaopatrzyć przede  wszystkim w śledzie. Ponieważ nasza flotylla dalekomorska ma wyruszać na dalsze tereny, więc znajdziemy się w położeniu podobnem jak Holandja i nasze statki będą nam przywozić śledzie solone. Ten stan może się zmienić, ponieważ tereny obfitych połowów śledzi mogą się nieco przesunąć. Już i teraz ilość śledzi poławianych na Skagerragu wzrasta, a nie są to bardzo dawne czasy, kiedy śledź był bardzo obfity nawet na zachodnich brzegach Szwecji. Solone śledzie przyjść do nas mogą, zależnie od terenu połowów, albo jako silnie, albo jako słabo solone, W ostatnim wypadku nadawać się mogą dobrze do rozmaitych przetworów spożywczych, a nawet jako świeżo, choć mocno solone mogą być do podobnego celu użyte. Dlatego też byłoby wskazane, aby miejsca postoju i wyładunku śledzi nie były odległe od przetwórni rybackiej. Wreszcie Hala rybna, która ma być również siedliskiem biur przedsiębiorstw handlowych, mogłaby spełnić również rolę siedliska biur handlu śledziami.(…)

Rzecz prosta, że warunkiem rozwoju wszystkich spraw dotychczas poruszonych jest organizacja handlu rybnego zarówno na wybrzeżu, jak i wewnątrz kraju, o niej jednak tutaj mówić nie możemy, a tylko poruszymy jedną sprawę, a mianowicie sprawę importu śledzi, jako złączoną z wyzyskaniem wybrzeża.

Wszystkim doskonale wiadomo, że Polska jest jednym z głównych konsumentów śledzi, że z W. Brytanji zakupuje 14 do 16 procent ogólnego połowu, a płaci za śledzie importowane niemal sto miljonów złotych rocznie. W obecnych warunkach cały niemal handel przechodzi przez pośrednictwo Gdańska i byłoby żywotnym interesem państwa, aby to pośrednictwo ograniczyć, a przez to i cenę tego środka spożywczego obniżyć. Toteż port w Gdyni i to zadanie musi wziąć w rachubę, a jak się dowiaduję, projekty w tym duchu już istnieją. Sprawa handlu śledziami w porcie gdyńskiem wymaga wydzielenia osobnego terenu nadbrzeżnego, urządzenia składów i zabezpieczenia połączeń kolejowych. Muszą tam być urządzenia pozwalające na bardzo szybkie wyładowanie towaru, tak aby statek nie tracił czasu i nie czekał w kolei, gdyż opłaca on się tylko wówczas, jeżeli możliwie najwięcej czasu zużyje na pracę, a jak najmniej na transport i wyładowanie. (…)

Schronisko rybackie już powstaje i już ma wyznaczone miejsce, zupełnie nie nadające się do postoju statków dalekomorskich. Przy nim ma powstać stocznia rybacka. Ruch rybacki już rozbito zatem na dwa rodzaje. Skoro zaś tak już jest, trzeba ten stan niekorzystny jednak uczynić     znośnym i skoncentrować składy, halę, chłodnię, oraz przetwórnię w jednem miejscu, zaś nadbrzeże tak wydzielić, aby było dość miejsca dla rozwoju całej flotylli rybackiej.

Cała sprawa rybactwa i jego rozwoju zależeć musi w znacznym stopniu od pomocy technicznej dla tego przemysłu. Rybak posiadający kuter musi mieć możność jego oczyszczenia i naprawy. W planach rozbudowy portu gdyńskiego pomyślano też o stworzeniu stoczni dla portu rybackiego. Uważam tę myśl za bardzo zdrową i korzystną, a pragnę tylko wyrazić życzenie, aby ten doskonały projekt został jak najprędzej urzeczywistniony, i nie tylko co do naprawy — ewentualnie budowy — statków (kutrów) lecz i co do naprawy motorów.

Niemniej ważną jest sprawa zaopatrzenia – rybaków w narzędzia połowu. Teraz już wysiłki Morskiego Urzędu Rybackiego i Banku Gospodarstwa Krajowego dozwoliły na częściowe zaopatrzenie rybaków w towar krajowy, lecz mimo to jeszcze centrum zaopatrzenia leży w Gdańsku. Byłoby bardzo pożądanem, aby w bliskości portu rybackiego powstała składnica narzędzi połowu. Rzecz prosta, że powinna tą sprawą zająć się jakaś firma prywatna, ale pomoc ku temu mogłaby iść czy to z banków czy od rządu, z zastrzeżeniem kontroli cen. Że zaś taka kontrola jest potrzebna, tego dowodzić nie potrzeba, gdyż wiemy, że zbyt często opłaty za pośrednictwo w handlu są liczone zanadto wysoko. Znam przykład, że w Gdyni sprzedawano pewne narzędzia połowu drożej niż w Gdańsku, pomimo, że kupowano je z fabryki polskiej po cenach bezkonkurencyjnie niższych, niż ceny gdańskie. Taki skład narzędzi powinien by znaleźć się albo tuż przy porcie, albo w niedaleko od portu odległej dzielnicy miasta, zamieszkałej przez rybaków.

Sprawa umieszczenia rybaków w bliskości portu ma również znaczenie decydujące dla tego przemysłu. W planach miasta Gdyni umieszczono istotnie kolonię rybacką blisko portu. Byłoby pożądaniem, aby te plany nie uległy zmianie, tem więcej, że właśnie w Gdyni o ludności wyłącznie niemal polskiej, trzeba tej ludności dać warunki najkorzystniejsze. Ten dobry plan został już nieco w swej wartości obniżony przez fakt, że port rybacki w obecnym zakresie nie będzie zdolny do objęcia całego ruchu rybackiego. Nasuwa się przypuszczenie, że wypadnie pomyśleć o drugiej kolonji w bliskości tego miejsca, gdzie będą zawijały statki śledziowe.

Na tem poprzestać jednak nie można. Charakter połowów przybrzeżnych na naszem wybrzeżu sprawia, że w pewnych porach roku rybak przybrzeżny gdyński, a także z innych części wybrzeża, udawać się musi na Wielkie Morze. Połowy tak cennej ryby, jak łososia, wymagają stałych wyjazdów i stałej pracy w bliskości miejsc połowu. Rybacy z różnych części wybrzeża osadzają się czasowo na Helu, lecz tam, mimo urządzonych schronisk, żyją w złych warunkach. Ta sprawa wymaga wglądu i organizacji. Częściowo może zapobiegnie obecnym warunkom budowa nowego portu w Borze-Jastarni, lecz nie w tym stopniu, aby zabezpieczyć rybaka przed drożyzną i zapewnić mu dobry nocleg. Sądzę, że najlepszem wyjściem byłoby planowe dążenie do stworzenia kolonji rybaków narodowości polskiej na samym Helu. Osadzenie pewnej ilości rodzin, na pewnych przywilejach, ale też i z pewnemi, niezbyt ciężkimi obowiązkami, mogłoby zupełnie zmienić charakter tej wartościowej placówki na półwyspie i nieco zmniejszyć ciążenie jej ku Gdańskowi, jako macierzystemu portowi i miastu. Ze względów gospodarczych i państwowych mogłaby taka akcja mieć ogromne znaczenie.

Przeważna część spraw tutaj poruszonych wymaga nie tylko fachowej oceny i przygotowawczych studjów, ale i opieki, lub wkroczenia władz rządowych. I tutaj bardzo dobitnie zwrócić pragnę uwagę na fakt, że zupełną jest nienormalnością, iż Morski Urząd Rybacki dotychczas znajduje się w Wejherowie, a nie w Gdyni. Ktokolwiek patrzył się z bliska na rozwój naszego rybactwa w ostatnich latach, ten wie, że pracy tego urzędu, a zwłaszcza jego niestrudzonego kierownika p. A. Hryniewieckiego, zawdzięcza się w przeważnej mierze uratowanie tej gałęzi naszego przemysłu od zaniku, a przez to i uratowanie dla państwa ludności rybackiej. Dodać tu pragnę, że i w stosunkach z zagranicą Morski Urząd Rybacki oddaje usługi bardzo poważne. Pragnę podać do wiadomości, iż Polska tylko dzięki pracy M. U. R. figuruje od lat kilku w statystyce światowej rybackiej, a ta praca nad statystyką spotyka się z zupełnem uznaniem u fachowców.

Praca i znaczenie M. U. R. nie są należycie doceniane przez czynniki rządowe. Pomijam projekt zniesienia w ogóle tego urzędu, ale muszę zwrócić uwagę, że w okresie redukcji sił urzędniczych M. U. R. został niemal ogołocony z pracowników. Teraz zaś, kiedy sprawa rozwoju rybactwa dalekomorskiego staje się aktualną, działalność Morskiego Urzędu Rybackiego musi się znacznie rozszerzyć. Przypominam, że istnieją międzynarodowe przepisy odnoszące się do technicznej strony połowów, do znaczenia i sygnalizacji statków rybackich, załatwiania ewentualnych sporów i t. d. Wszystko to musi być pod kontrolą, której nie można będzie dobrze wykonać z Wejherowa. Musi więc jak najprędzej powstać pomieszczenie dla M. U. R. w Gdyni, a personel jego powinien być zwiększony i fundusze obfitsze niż obecnie.

Wreszcie pragnę poruszyć jeszcze jedną sprawę, która tyczy się właściwych podstaw rybactwa. Jest to sprawa naukowych badań morskich. W ostatnich dziesiątkach lat rybactwo uległo temu samemu losowi co i wszystkie inne gałęzie przemysłu. Od podstaw zebranych przez praktyków, przeszło na podstawy opracowane przez ludzi nauki. Zwłaszcza zaś rybactwo na wielką skalę, do którego dążymy, zawdzięcza swój rozwój pracom badawczym. Najlepszym tego przykładem może być rola, jaką w olbrzymim rozwoju rybactwa Wielkiej Brytanii odegrały Stacje i Laboratoria Rybackie, rozrzucone w różnych punktach jej wybrzeży.

Niemniej charakterystycznym jest fakt z ostatnich miesięcy odnoszący się do rybołówstwa niemieckiego i rosyjskiego. Było rzeczą z dawna wiadomą, że doskonałe tereny rybackie znajdują się na północnych brzegach Europy i Azji. Z wiosną b. r. odbyła się wyprawa naukowa statku „Meteor” na wybrzeża Munnania i na Morze Białe. W Aleksandrowsku ta wyprawa niemiecka połączyła się z ekspedycją rosyjskich uczonych. Ułożono plan badań, podzielono tereny badań, a w ślad za tem już w lecie statki niemieckie, specjalnego, dużego typu, udały się na Morze Białe i powróciły z nadzwyczaj korzystnym rezultatem połowu.

Jest więc rzeczą pierwszorzędnego znaczenia, aby i u nas była racjonalna podstawa naukowych badań morskich. W Gdyni, jako centrum rybackiego ruchu, powinno powstać dobrze urządzone i zaopatrzone Morskie Laboratorium Rybackie, mające do rozporządzenia choćby niewielki, ale dobrze urządzony statek badawczy. Wprawdzie istnieje już na Helu maleńki zawiązek tego laboratorium, lecz jest ono tak źle pomieszczone, ma tak mały personel, a przydzielona łódź „Zorza” tak się zupełnie nie nadaje do poważniejszych prac naukowo-rybackich, że tylko trzeba podziwiać, jak, w tak złych warunkach, to laboratorium jest w ogóle w stanie działać i dawać znaki życia przez publikację prac.

Sprawa naukowych badań morza nie jest rzeczą, z którą można by czekać. Jest to rzecz pilna i nieodzowna. Jeśliby zrozumienie tej ważności przeniknęło sfery decydujące, to morskie laboratorium powinno by jak najprędzej otrzymać odpowiedni lokal i dotacje. Nie możemy tutaj podawać planu urządzeń, ale zwrócić musimy uwagę na to, że powstający taki zakład powinien mieć prócz pracowni i mieszkań dla personelu także i miejsca do pracy dla badaczy, przybywających na dokonanie pewnych zadań, oraz, bardzo zresztą skromne, miejsce na ich pomieszczenie.(…)

Kończąc ten referat pragnę zaznaczyć, że zdaje sobie dobrze sprawę z tego, iż przeprowadzenie wielu z wymienionych żądań i zadośćuczynienie potrzebom wymaga wielkiego wysiłku ze strony państwa i poszczególnych osób, a zarazem wielkiej ostrożności i długiego przygotowania. Jeden rzut oka na rozwój  portu w Gdyni    i na rozwój żeglugi naszej uczy jednak,     że tutaj ludzie trudności pokonywać potrafią i są zdolni do wysiłku. Nie wątpię też, że i wymienione w tym referacie zadania znajdą pomyślne rozwiązanie.”

R/V Profesor Siedlecki

Na zakończenie swego referatu przedstawił prof. Siedlecki następujące wnioski:

  • „Wobec tego, że rybactwo na polskim brzegu ma charakter niestały i zawisły od przemysłu, a to zarówno z powodu warunków fizycznych morza, jako też i z powodu niedostatecznej techniki połowów, należy starać się wszelkiemu sposobami, aby ten stan zmienić i rybołówstwu nadać pewniejsze podstawy.
  • Pierwszym sposobem polepszenia stanu rybołówstwa jest wyruszenie rybaków na dalsze i obfitsze tereny bałtyckie. Ponieważ zaś może się to odbyć tylko na większych statkach, należy dążyć do stworzenia flotylli większych kutrów motorowych bądź przez udzielenie kredytów jednostkom, albo kooperatywom, bądź też przez ułatwienie prowadzące do powstania przemysłu armatorskiego.
  • Drugim sposobem rozwinięcia rybołówstwa jest wyruszenie na tereny Morza Północnego. Należy dążyć do stworzenia flotylli dalekomorskich, parowych statków rybackich w myśl ogłoszonych zamierzeń rządu, lecz po przeprowadzeniu studiów przygotowawczych i wychowaniu odpowiedniego personelu.
  • Wobec tego, że naturalnym i najlepszym miejscem do rozwoju portu rybackiego jest Gdynia, należy dążyć do szybkiego ukończenia prac nad obecnie budującym się portem rybackim.
  • Przy ustalaniu planów rozbudowy portu należy wyznaczyć z góry miejsce, dostatecznie obszerne, na postój, miejsce wyładunku dalekomorskiej flotylli rybackiej, oraz na manipulacje z sieciami.
  • Byłoby pożądane, aby cały ruch rybacki był z czasem skoncentrowany w jednem miejscu portu w Gdyni.
  • W najbliższym sąsiedztwie portu rybackiego powinna powstać Hala rybna.
  • Należy dążyć do szybkiego wybudowania Chłodni dla celów rybackich.
  • W najbliższym sąsiedztwie rybackiej części portu powinna w krótkim czasie być uruchomiona przetwórnia produktów rybołówstwa.
  • W planach rozbudowy portu powinno się jak najprędzej wyznaczyć miejsce na składy śledzi.
  • Przy porcie rybackim powinna powstać stocznia, celem naprawy statków i motorów rybackich.
  • W planach miasta Gdyni należy przewidzieć i ustalić miejsce na kolonię rybaków.
  • Należy dążyć do utworzenia poważnej kolonii polskich rybaków w miejscowości Hel; tam również powinny zostać zorganizowane schroniska dla rybaków na czas połowów zimowych.
  • Morski Urząd Rybacki powinien jak najprędzej zostać przeniesiony do Gdyni. Jego personel powinien zostać powiększony, podobnie też jego budżet.
  • Morskie Laboratorium Rybackie powinno zostać utworzone w Gdyni w odpowiednim lokalu.
  • Laboratorium Morskie na Helu powinno otrzymać lepsze pomieszczenie, oraz znaczniejszą dotację.”

Po zakończeniu referatu, przyjętego hucznymi oklaskami przez obecnych p. wiceminister Górski podziękował referentowi za przygotowanie tak wyczerpującego i wszechstronnego elaboratu.